Złamana policja

Stałam na Krakowskim Przedmieściu tuż koło płotu wygradzającego getto smoleńskie, za którym kłębiło się kilkunastu, jak się później okazało, bardzo sympatycznych choć mocno zakłopotanych, policjantów. Przysłuchiwałam się przez półtorej godziny rozmowom z ludźmi, którzy chcieli się dostać do własnych domów, do umówionej rodziny, do hotelu czy do chorego. Również z chcącymi dostać się na obchody obrzędów smoleńskich, którzy z trudem hamowali gniew i oburzenie, że muszą przebywać wśród tłumu bolszewików i nie mogą przejść wysłuchać Kaczyńskiego, a muszą słuchać Kasprzaka.
Lekarz chcący się dostać do chorego po krótkich negocjacjach został przepuszczony. Mieszkańcy Bristolu, małżeństwo mieszkające w Zakazanym Mieście, turyści czy żałobnicy smoleńscy – nie.
Rozmawiałam z kilkoma policjantami a dłużej z jednym, z komendy stołecznej, który nie potrafił mi udzielić odpowiedzi na żadne pytanie, odsyłał do rzecznika. W końcu na pytanie „jak się pracuje pod Brudzińskim” popatrzył mi w oczy i uśmiechnął się smutno i z zażenowaniem. Wszyscy zresztą, gdy przyglądałam się im dość natarczywie chcąc jakby wyczytać z ich twarzy co sami myślą o tym całym cyrku, po chwili odwracali wzrok i uśmiechali się najwyraźniej zakłopotani. Nie robili mi żadnych uwag, gdy robiłam im zdjęcia, nagrywałam, pytałam o coś, niczego nie zabraniali, nie odpychali gdy opierałam się o barierki. Jeden zauważył życzliwie, że za dużo palę, inny był ciekaw na co mi tak dużo zdjęć, co potem z nimi zrobię. odparłam ze niektórymi ilustruję moje artykuliki, zaciekawili się gdzie można poczytać… Po pewnym czasie byłam zaskoczona jak życzliwi byli, jak cierpliwie próbowali wytłumaczyć mieszkańcom że nie mogą iść do domu, a nie bardzo mogli się czymś konkretnym podeprzeć na odpowiadając na pytania – dlaczego??
Ja akurat mam niezwykłe szczęście od dwóch i pół roku napotykając właściwie tylko miłych policjantów, czy to na manifestacjach, czy na przesłuchaniach. A wiem, bo widzę zdjęcia,oglądam filmy i czytam relacje, co policja robiła i robi innym (podobne sytuacje jak filmiku poniżej sama widziałam). Zapytałam tego policjanta, z którym prowadziłam dłuższą rozmowę, czemu tak jest, czy to zależy od rozkazów czy od czegoś innego, że na jednych demonstracjach są spokojni i przyjaźnie nastawieni, a na innych wyciągają pojedyncze osoby z tłumu, wciągają na jakieś podwórka, ograniczają wolność bez podania podstawy prawnej czy wręcz obalają na ziemię, wloką, wynoszą, wykręcają ręce. Znów wyraźne zakłopotanie i odesłanie do rzecznika. To był policjant tutejszy, ze stołecznej, mniej więcej trzydziestoletni, jak większość.
Zapytałam czy gdyby dostał taki rozkaz to wyłuskałby np. mnie z tłumu, legitymował bez powodu, wykręciłby mi ręce? Zapytałam czy jeśli tak to – dlaczego? Powiedziałam, że oboje wiemy, że były takie wydarzenia. Pytałam co wtedy czują? Pytałam czy mają świadomość ze w takich wypadkach występują przeciwko obywatelom którzy NIE ŁAMIĄ PRAWA. Pytałam bez agresji, pytałam bo chciałam zrozumieć.
Nie umiał mi w żaden sposób odpowiedzieć. Widziałam, że najchętniej by odszedł. I rzeczywiście po chwili zamienił się z kolegą i odszedł kilka kroków od barierek. Smutny.

Mnie też ogarnął smutek.
Ci ludzie zostali złamani. Wykonują rozkazy bo taka jest ich robota, a władza każe im pilnować schodów donikąd, nie wpuszczać lekarzy do chorych, turystów do hoteli, zwyczajnych ludzi do swoich domów. Wierzę, że większość z nich czuje, że to nie jest ani normalne, ani zgodne z prawem, ani przyzwoite.
Ci młodzi ludzie już zawsze będą mieli rysę.
To zbrodnia deprawować i łamać charaktery policji. Formacji która ma chronić przestrzegania prawa i służyć obywatelom. Formacji w europejskim kraju, która jest zamieniana coś na kształt ochroniarzy władzy.

Jest wiele spraw za które ta władza będzie musiała kiedyś odpowiedzieć.
Za to również.

/Zdjęcie moje z miejsca, w którym stałam. Celowo wybrałam niewyraźne, aby policjanci nie mieli ewentualnych nieprzyjemności, że rozmawiali przyjaźnie z kimś, przed kim „chronili” Jarosława Kaczyńskiego/

Rating: 4.6/5. From 9 votes.
Please wait...

Facebook Comments